Trochę magii w Warsztacie Terapii Zajęciowej w Parczewie

2012-02-01 10:50

Dnia 25.01.2012 r. gościliśmy w naszym Warsztacie iluzjonistę Stefana Poźniaka. Ktoś, kto jak Stefan Poźniak urodził się pod magiczną datą 7-dnia, 7-ego miesiąca i z 7-demką w roku (07.07.1937) musiał prędzej czy później zająć się magią. Fakt ten poprzedziła jego praca dziennikarska w „Słowie Powszechnym”, „Sztandarze ludu” i w Polskim Radiu.

Właśnie podczas jednego z wywiadów radiowych poznał znakomitego iluzjonistę mgr Władysława Kiereja. Przypadek czy przeznaczenie? Obojętnie, jak to było, ważne, że sztuka iluzji zafascynowała go do tego stopnia, że w 1965 r. zdał egzamin weryfikacyjny w Ministerstwie Kultury i Sztuki zyskując status zawodowego artysty iluzji. W codziennej pracy łączy wiedzę teoretyczną i artystyczne umiejętności. Jest autorem książki „Magia niejedno ma imię”, a także wielu publikacji i scenariuszy o iluzji, m.in. musicalu o mistrzu Twardowskim „Hulaj dusza” monodramu”, „Magiczne złudzenia”, programu interaktywnego „Magiczna Podróż” oraz dialogu filozoficznego „Złudzenia a rzeczywistość”. Jest członkiem rzeczywistym Związku Artystów Scen Polskich ZASP oraz Związku Autorów i Kompozytorów ZAIKS, wiceprezesem ds. artystycznych Krajowego Klubu Iluzjonistów. Aktualne zagrożenia społeczne znalazły wyraz w recitalach poglądowych „Złudzenia a uzależnienia” oraz „Przemoc jako złudzenie dowartościowania”.

Swój występ Pan Poźniak rozpoczął od powitania wszystkich zgromadzonych i zaproponował uroczyste otwarcie spotkania. Potrzebował do tego asystentki. Miała się w tej roli sprawdzić jedna z naszych uczestniczek. Czy się sprawdziła? Trudno powiedzieć, bo ilekroć przecinała sznur, to on i tak okazywał się być w jednym kawałku. Nie lada zagadką było dla nas puste pudełko, które po posoleniu przez Łukasza wypełniło się po brzegi cukierkami. Pan iluzjonista tłumaczył nam, że ręka jest szybsza niż oko i na tym bazuje cała magia. Asystując przy sztuczce ze znikającą kostką Karolina też nie jest w stanie wyjaśnić, jak kostka z małego czarnego pudełka przeskoczyła do innego pojemnika.

Najwięcej emocji wzbudził numer z maszynką do robienia pieniędzy. Agnieszka włożyła do niej zwykłą karteczkę, a już po chwili mięliśmy 10 zł, 10 euro, 10 funtów i 10 dolarów. Nie dość, że maszynka produkowała pieniądze to były one jak najbardziej prawdziwe. Zaskakujące było pytanie Pana Stefana: „Czy ktoś na sali ma pożyczyć jakiś banknot?”. Zgłosiła się Kinga i chyba w trakcie numeru mogła mieć wątpliwość, czy nie straciła pożyczonych pieniędzy. Była pewna, że trzyma je zawinięte w chusteczce. Jednak po rozłożeniu okazała się być ona pusta. Można by rzec, tak to jest, jak powierzamy obcym pieniądze. Ale Pan Poźniak to jednak uczciwa firma. Wyjął z kieszeni dwa ziemniaki. Przekroił jednego, a w środku znalazły się Kingi pieniądze, bo numer seryjny się zgadzał. Na koniec Pan Stefan wręczył Kindze drugiego ziemniaka z instrukcją, że ma go położyć obok łóżka i jak tylko się obudzi przekroić, a znajdzie w nim kolejne pieniądze. Hmm… Ciekawe czy się sprawdzi.

Każdy asystent Pana Stefana dostał podziękowanie, które zaświadczało, że osoba będącą w jego posiadaniu ma poczucie humoru oraz uczestniczyła w żartobliwym programie iluzjonistycznym. Ten czas z iluzjonistą bardzo szybko i miło nam upłynął. Wszystko było zaskakujące i nieprawdopodobne.  

                                    WTZ Parczew
                                 Pracownia Multimedialna

Wróć