Kto potrzebuje naszego wsparcia?

Pomoc dla Antoniego Byczuka

2017-03-09 09:41

Antoni Byczuk ma 55 lat. Obecnie jest rencistą. Ma żonę Jolantę i troje dzieci: Huberta, Adrianę i Brajana. Mieszka w Rzeczycy koło Międzyrzeca Podlaskiego. Przed chorobą był silnym i sprawnym mężczyzną. Pracował w gospodarstwie prowadząc fermę kaczek i gęsi.

 

Udar i jego konsekwencje

 

Mężczyzna 21 czerwca 2014 roku przeszedł rozległy udar niedokrwienny mózgu i móżdżku. Został natychmiast przewieziony do szpitala w Białej Podlaskiej. Jego stan był bardzo ciężki, leżał na Oddziale Intensywnej Terapii 9 dni. Następnie przewieziono go na oddział udarowy, a potem na salę neurologiczną. W Białej przebywał 4 tygodnie. Nie poruszał się samodzielnie, siedział z ledwością na wózku, sam nie jadł. Wtedy przewieziono go na oddział rehabilitacyjny do Międzyrzeca Podlaskiego. Tam przebywał 3 tygodnie i wrócił do domu.

 

Trudna codzienność

 

Od początku pobytu w domu pan Antonii był rehabilitowany, na początku tylko prywatnie, obecnie na zmianę: prywatnie i na NFOZ. Wiele razy nie chciał uczestniczyć w rehabilitacji, ale starania rehabilitanta przynosiły efekty. Poruszał się o balkoniku, następnie o kuli. Teraz chodzi o lasce. Ma zawroty głowy, a prawa strona nie jest w pełni sprawna. W lewej nie ma właściwego czucia (mówi, że ma drewnianą nogę). Nie radzi sobie z wieloma czynnościami np. z myciem, samodzielnym przygotowywaniem posiłków. Musi być systematycznie rehabilitowany i przyjmować leki. W grę wchodzą prywatne wizyty u specjalistów, co pociąga za sobą duże wydatki. Lekarze nie są w stanie stwierdzić, kiedy i na ile poprawi się stan zdrowia męża.

 

Pieniądze mają znaczenie

 

Obecnie mężczyzna otrzymuje rentę rolniczą w wysokości 355 zł, plus czasowo dodatek pielęgnacyjny w kwocie 208 zł. Pieniądze te nie starczają na leki i rehabilitację, nie wspominając o codziennych wydatkach. -  Przez 1,5 roku radziłam sobie sama, teraz nie daję rady. Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Na co dzień mąż siedzi sam w domu, gdyż ja muszę pracować. Pomagam mu, gdy wracam – mówi Jolanta Byczuk.

 

Potrzeby i marzenia

 

Największym marzeniem państwa Byczuków jest powrót głowy rodziny do zdrowia. - Mąż przed chorobą był twardym i silnym człowiekiem, potrafił pokonywać trudności. Jednak w pewnym momencie życia dużo na niego spadło, tym samym na całą rodzinę – mówi jego żona. Problemy finansowe zaczęły się, kiedy trzy czy cztery razy doszło w fermie do dużego ubytku hodowanego drobiu. Do tego dołączyły: choroba nogi pana Antoniego (dna moczanowa), następnie zawalenie się dachu na budynku gospodarczym, a na koniec - udar.

Potrzeb w rodzinie Byczuków jest dużo. Ich dom wymaga poważnego remontu. Chcieliby kupić panu Antoniemu 3-kołowy rower. Muszą spłacać wcześniej zaciągnięte kredyty, a kiedy przyjdzie zima - kupić opał. Pani Jolanta chciałaby, aby mąż skorzystał z jakiegoś ośrodka rehabilitacyjnego. - Jest nam bardzo ciężko, mężowi ze względu na jego chorobę, mi ze względu na dźwiganie przeze mnie wielu spraw, w tej chwili ponad moje siły fizyczne i psychiczne – dodaje pani Jolanta.

 

Caritas Diecezji Siedleckiej otworzyła specjalne subkonto, na którym zbierane są środki na leczenie i rehabilitację Antoniego Byczuka. Każdy, kto zechce wesprzeć Pana Byczuka, może wpłacić pieniądze na konto:

 

Caritas Diecezji Siedleckiej Bank Spółdzielczy O/ Siedlce PL 78 9194 0007 0027 9318 2000 0010

 

z dopiskiem: "35316 - Byczuk Antoni"

 

                                                               

 

***

Posłuchaj historii Antoniego Byczuka oraz Agnieszki i Sławomira Węglarzów.
Audycja z dnia 17 marca 2017 roku.

Wróć