Kto potrzebuje naszego wsparcia?

Pomoc dla ks. Sławomira Harasimiuka

2015-04-27 09:00

Ja i moja praca

 

Nazywam się Sławomir Harasimiuk. Jestem księdzem od 18 lat. Pracuję jako wikariusz na parafii i jako prefekt w szkole uczę katechezy. Jestem zaangażowany w duszpasterstwo rodzin. Prowadzę krąg kościoła domowego. Przygotowuję dzieci do sakramentu I Komunii Świętej. Opiekuję się też grupami dziecięcymi takimi jak „Koło misyjne” czy „Światełko” i schola dziecięca. To co jest dla mnie najważniejsze, to praca z ludźmi i dla ludzi, i wiele spraw z tym związanych: wspólne wyjazdy i spotkania, modlitwa, udzielanie sakramentów, sprawowanie Najświętszej Ofiary Mszy Świętej.

 

Trudna choroba

 

Od kilku lat borykam się z chorobą - boreliozą, która jest dokuczliwa. Zbagatelizowałem ją początkowo. Była nieleczona. Później trzeba było to nadrabiać. Niestety objawia się to bólami nóg, ogólnie mówiąc – mięśni. Człowiek jest przez to nie do końca sprawny. Kiedy rano wstaję, często jestem zmęczony tym bólem, niewyspany. Potrzebne byłyby wyjazdy, rehabilitacja. Wyjeżdżałem dwa razy na taką rehabilitację do sanatorium. Później przeszedłem specjalistyczne leczenie. Wszystko kosztowało różne sumy – tysiąc, parę tysięcy złotych. Jednak nie dawało to rezultatów, a na większe leczenie i diagnozowanie nie stać mnie, więc odłożyłem to na później. Jeździłem do różnych specjalistów, było leczenie również niekonwencjonalne. Przeszedłem kilka terapii chemicznych, na antybiotykach, które zmniejszyły poziom tych wszystkich rodników boreliozy we krwi. Niestety nie nastąpiło całkowite wyleczenie. Najgorsze są zmiany neurologiczne, których się najbardziej obawiam. Objawia się to również w stanach takich depresyjnych, emocjonalnych. Dlatego jest to dla mnie takie ważne, bo we współpracy z ludźmi odporność duchowo-psychiczna jest istotna. Z tego powodu korzystam często z rekolekcji i wypoczynków wyjazdowych, żeby nabrać trochę ducha, mieć zdrowie fizyczne i służyć Bogu, i ludziom.

 

Wyzwanie

 

Chorobę przyjmuję jako pewne wyzwanie od Pana Boga, który wie, co dla mnie jest najlepsze. Natomiast często emocjonalnie to człowiek przeżywa, bo chciałby być na tyle pełnosprawny, silny, żeby można było służyć innym, a nie tylko nad sobą się pochylać i zastanawiać czy rozpraszać. Często mi dokucza i przeszkadza sama myśl o chorobie od której uciekam, by robić to, co do mnie należy. Ale tak się nie da. Najgorzej jest z rana, kiedy wszystko boli i trzeba wszystko rozmasować, rozruszać i dopiero później jakoś funkcjonować. Bolące są najbardziej kończyny dolne. Fizycznie, na zewnątrz tego nie widać. Kiedy wstaję to nie czuję nóg, jakby były nie moje. Później staram się je rozruszać. W trakcie stania też muszę ruszać nogami i stopami, bo inaczej nie wytrzymam w miejscu. W czasie jazdy samochodem, po godzinie jazdy, drętwieją mi nogi. Są też zmiany od kręgosłupa. Są to rzeczy, wydaje się, niewielkie. Z czasem człowiek się przyzwyczaja, że już tak musi być. Staram się nie roztkliwiać nad sobą i nie użalać. Dlatego ten wywiad jest dla mnie nie do końca zręczny. Nie umiem się wypowiedzieć na ten temat. Staram się nie przejmować.  Jeżeli będzie okazja na wyleczenie, bo wiem, że są takie metody, to z nich skorzystam, ale to wszystko odkładam na później, bo z jednej strony finansowo mnie nie stać, z drugiej mam dużo obowiązków i jeszcze aż tak źle się nie czuję, żeby nie funkcjonować całkiem. Może gdy nie będę mógł ręką i nogą ruszyć, może wtedy… A tak na razie, chwalę Boga za to co jest.

 

Szansa w Caritas

 

Ktoś mnie namówił, że jest szansa, żeby zdobyć dodatkowe środki na to leczenie i założyć subkonto. Dlatego pod namową przyjaciół zapytałem, czy jest taka możliwość. Otrzymałem zgodę od ks. dyrektora. Teraz jest taka kwestia, czy ktoś będzie chciał i mógł pomóc. Będzie to dla mnie miłe i przyjmę to z wielką wdzięcznością jako pewien dar i łaskę. Nigdy nie można zamykać drogi, że są rzeczy niemożliwe, bo wszystko się może zdarzyć, dlatego daję szansę. Każdy dar jest cenny i każda złotówka jest pięknym darem. Nie mogę powiedzieć, jaka suma jest potrzebna, ponieważ jest to dla mnie sprawa krępująca.

 

Leczenie

 

Korzystam z opieki medycznej.  Jestem pod stałą opieką lekarską. Odwiedzam lekarzy: neurologa, reumatologa, laryngologa, okulisty oraz  byłem na oddziale zakaźnym. Człowiek jest coraz bardziej osłabiony, są pewne zmiany. Zabiegam o kolejne rehabilitacje.

 

Można się kontaktować

 

Jestem osobą rozpoznawalną. Jeżeli ktoś byłby zainteresowany wsparciem to bardzo proszę o kontakt osobisty, indywidualny i wtedy w szczegółach więcej powiem, bo nie chciałbym rzeczy aż tak mocno nagłaśniać, upubliczniać. Jeśli znajdzie się taka osoba, bardzo proszę o kontakt mailowy. Mój adres mailowy to slawer2@wp.pl . Bardzo chętnie odpiszę, podzielę się moim doświadczeniem.  Jest ono niewielkie - znam osoby które walczą już kilka, kilkanaście lat z tą chorobą. Niektórym udało się z tego wyjść i trzymają się bardzo dobrze. Kontakt z drugim człowiekiem jest czasami o wiele cenniejszy niż same pieniądze. Dziękuję za wszelkie wsparcie, duchowe i modlitewne, a finansowe jeżeli będzie przy okazji, będzie mi miło.

 

Ks. Sławomir Harasimiuk posiada utworzone subkonto w naszej organizacji, na które można przekazywać 1% podatku oraz inne darowizny. Wpłat prosimy dokonywać na konto:

BS Siedlce 78 9194 0007 0027 9318 2000 0010 

z dopiskiem „26512 - Harasimiuk Sławomir”.

Wróć