Kto potrzebuje naszego wsparcia?

Pomoc dla Marcina Zowsika

2017-04-25 10:45

Pan Marcin Zowsik, 26-letni mieszkaniec Lipniaka (gmina Wiśniew w woj. mazowieckim) uległ tragicznemu w skutkach wypadkowi, podczas którego został potrącony przez samochód. Potrzebuje środków na dalsze leczenie i rehabilitację.

 

Do Caritas Diecezji Siedleckiej sprawę na początku 2017 roku zgłosiła mama pana Marcina. Pani Zofia (drugie imię Hanna) jest po rozwodzie, pracuje jako osoba sprzątająca (początkowo przez 5 lat w Zakładzie Energetycznym, a obecnie w Polimex-Mostostal Siedlce). Ma dwóch synów (oprócz Marcina jest jeszcze 28-letni Rafał) i sama utrzymuje dom.

 

Przed wypadkiem pan Marcin nie pracował, był na utrzymaniu swojej mamy. Interesowały go samochody i motocykle. Uczęszczał do szkoły zawodowej w Siedlcach na kierunku mechanik i takiej pracy szukał. Był spokojnym chłopcem, uczył się przeciętnie, ale nie sprawiał większych problemów. Potrafił poskładać motory z części. Chciał w przyszłości zawodowo zająć się mechanizacją.

 

Wypadek

 

Wypadek miał miejsce 5 listopada 2016 roku. W jego wyniku mężczyzna ma uszkodzony rdzeń pnia mózgu oraz niedowład 4-kończynowy. Doznał też wielu złamań w obrębie głowy, obojczyka, na nogach. Od tamtej pory Pan Marcin posiada orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności.

 

W ciężkim stanie

 

- W OIOM lekarze nie dawali mu żadnych szans na wybudzenie się ze śpiączki. Stało się jednak inaczej, po 3-miesiącach Marcin odzyskał świadomość. Syn nie mówi (ma założoną rurkę, która mu przeszkadza w wydobywaniu głosu), ale słyszy i widzi. Reaguje i chciałby siadać, ale kręgosłup nie jest w stanie tego wykonać. Marcin ma chęć życia, nie załamuje się, choć wiadomo i widać, że cierpi. Jego ręce i nogi zrobiły się powykręcane, cieniusieńkie jak patyczki, ponieważ nie ma takiej rehabilitacji, jaką powinien mieć. Cały czas czepiają się go różne choroby. Ostatnio miał zapalenie płuc i ropniak napłucny. Dostał bardzo wysokiej gorączki.  – mówi Zofia Zowsik. I dodaje: Podczas wbijania igieł pękają mu żyły, co sprawia spory ból, robią się też siniaki. Przychodzi do niego dwóch rehabilitantów, żeby – dzięki ćwiczeniom - nogi nie były tak powykręcane, jednak to nie wystarcza.

 

Tęsknota i nadzieja

 

- Życie syna każdego dnia jest pod wielkim znakiem zapytania. Na początku stan był krytyczny, nie wierzono, że wybudzi się ze śpiączki, jednak stał się cud. Teraz potrzeba wielkiego cudu, by usiadł na wózek, dlatego bardzo potrzebna jest rehabilitacja. Syn jest silną osobą, dzielnie walczy, żeby żyć – mówi pani Zofia. I dalej wspomina: - Kiedy syn trafił do szpitala poszłam na zwolnienie, ponieważ utrzymywał się we mnie stan szoku. Nie mogłam pracować - myśli nie były w pracy, tylko przy łóżku syna. Kiedy leżał na OIOM, można było wejść tylko na 2 godziny. Tęskniłam za synem i tęsknię nadal.

 

Wsparcie od lekarzy i rodziny

 

Aby funkcjonować, Pan Marcin wymaga pomocy osób trzecich. Przebywał w stanie wegetatywnym w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Siedlcach, za który pani Zofia płaciła 650 zł miesięcznie. W ostatnim czasie przebywa w szpitalu przy ul. Poniatowskiego w Siedlcach. Jego stan się znacznie polepszył, ale konieczna jest długotrwała rehabilitacja. Pani Zofia odwiedza syna i opiekuje się nim codziennie po pracy. Może też liczyć na pomoc dziadków – dziadek pana Marcina jest przy nim nawet 3 razy w ciągu dnia.

 

- Jestem bardzo wdzięczna Pani Doktor z OIOM (nie pamiętam nazwiska), która wzięła mnie na bok, napisała na kartce, co mam po kolei załatwiać i ja dzięki tej kartce załatwiłam synowi wszystko – mówi pani Zofia. Moim marzeniem jest, aby syn siadł na wózek i abym mogła go zabrać do domu. Abym mogła sobie przy nim poradzić, aby syn sam mógł coś koło siebie zrobić.

 

Potrzebna rehabilitacja

 

To właśnie rehabilitacja pomogłaby panu Marcinowi usiąść na wózek, co na chwilę obecną jest niewykonalne. Ten młody mężczyzna musi zebrać znaczną kwotę, aby został przeniesiony do jakiegoś ośrodka rehabilitacyjnego i fachowo rehabilitowany. – Dowiedziałam się, że są takie turnusy dla osób niepełnosprawnych, gdzie doba kosztuje 150 złotych. Te dziesięć dni, to już jest 1500 zł. Rehabilitacja pomogłaby odbudować mięśnie, które zanikły podczas leżenia w szpitalu – mówi pani Zofia.

 

Pan Marcin jedzenie dostaje przez PEG do żołądka, nie może samodzielnie przełykać jedzenia. – Syn się tym denerwuje, bo nie rozumie, że jedzenie jest mu podawane w inny sposób niż normalnie. Czuje się ciągle głodny – opowiada pani Zofia.

 

Kupiłam mu rurkę do mówienia, ale obecnie nie wydobywa się jeszcze głos. Kosztowała ponad 300 złotych – mówi pani Zofia. Dla mężczyzny potrzebne są również środki czystości (m.in. pampersy, balsamy i maści przeciwodleżynowe, chusteczki nawilżające, szampon, mydło).

 

Caritas Diecezji Siedleckiej otworzyła specjalne subkonto, na którym zbierane są środki na leczenie i rehabilitację Marcina Zowsika. Każdy, kto zechce wesprzeć Marcina Zowsika, może przekazać 1% podatku (nr KRS 0000223111 z poniższym dopiskiem) lub wpłacić pieniądze na konto:

 

Caritas Diecezji Siedleckiej Bank Spółdzielczy O/ Siedlce PL 78 9194 0007 0027 9318 2000 0010

 

z dopiskiem: "38317 – Zowsik Marcin"

 

 

***

Posłuchaj audycji Marcina Zowsika oraz Agnieszki Rejtczak. Audycja z dnia 27 kwietnia 2017 r.

Wróć