Kto potrzebuje naszego wsparcia?

Pomoc dla Mateusza Grzywacza

2019-02-13 08:29

Urodził się z wodogłowiem i rozszczepem kręgosłupa. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ma wyłonioną urostomię. Pierwszą operację (stóp) przebył już jako ośmiolatek, potem kolejną (biodra). Mimo trudności, nie traci pogody ducha i wierzy w poprawę swojej sytuacji. Mowa o Mateuszu Grzywaczu, 26-letnim mieszkańcu Misiów (woj. lubelskie). To dzięki naszym datkom, mężczyzna może odmienić swój los.

 

Pan Mateusz mieszka wraz z rodzicami i młodszymi siostrami: Kornelią i Sabiną. Okazuje się jednak, że równie wiele czasu spędza w szpitalu, który – chcąc nie chcąc – stał się jego drugim domem.

 

Oczekiwanie na kolejny etap

 

Powodem hospitalizacji są m.in. problemy z nerką. Już od pierwszych dni funkcjonowała słabo i wszyscy liczyli się z tym, że prędzej czy później może ona przestać działać. Poza tym, z powodu wady, z którą Pan Mateusz się urodził, w 8 roku życia konieczna była operacja stóp. W 2014 r. pojawiły się komplikacje: podawane w szpitalu antybiotyki uczuliły mężczyznę, osłabiając jeszcze bardziej nerkę. Konieczne było rozpoczęcie dializy, a 12 lat temu ostatnią deską ratunku był jej -spodziewany zresztą - przeszczep. Został przeprowadzony szczęśliwie, dawca znalazł się w odpowiednim czasie. W 2008 roku Pan Mateusz przeszedł kolejną operację – tym razem biodra. Jak widać proces leczenia jest długi i trudny, ale nieunikniony.

 

Niełatwa codzienność

 

Rzeczywistość jest dla Pana Mateusza dość trudna: porusza się na wózku inwalidzkim, ma wyłonioną urostomię (z powodu skrzywienia kręgosłupa nie radzi sobie z jej codzienną pielęgnacją samodzielnie), musi systematycznie pojawiać się w wielu poradniach specjalistycznych. Pierwszą z nich jest poradnia nefrologiczna – wizyty kontrolne odbywają się co 2 miesiące. Trzeba podkreślić, że w ciągu poprzedniego roku, Pan Mateusz był 3 razy w szpitalu z powodu postępującej niewydolności przeszczepionej nerki – kolejny przeszczep tego organu jest tylko kwestią czasu. Przyjmowane leki z jednej strony pomagają, a z drugiej obniżają znacznie odporność. Kolejną poradnią odwiedzaną co pewien czas, jest poradnia neurologiczna. Kiedy mężczyzna ma słabsze dni, ataki występują nawet kilkanaście razy dziennie – jest to objaw padaczki lekoopornej, która razem z wodogłowiem wrodzonym są trudną codziennością Pana Mateusza. Wykonywanie przez niego jakichkolwiek czynności jest utrudnione przez trzęsące się ręce – są takie z powodu ataków padaczki i przyjmowania znacznej ilości leków.

 

Walka o sprawność fizyczną i siłę ducha

 

Pomocą, która prowadzi do polepszenia sprawności fizycznej, jest rehabilitacja – pacjent ćwiczy 2 razy w tygodniu. – Lubię jeździć na nią, nie tylko dlatego, że pomaga mi lepiej funkcjonować, ale także ze względu na bardzo fajnego rehabilitanta, który umie podnieść mnie na duchu – zwierza się Pan Mateusz. Potrzebuje on ciągłej pomocy drugiej osoby – nieocenieni są najbliżsi, zwłaszcza mama. To ich wsparcie i systematyczne przyjmowanie leków co 12 godzin jest najważniejszą bronią w walce z chorobą. O ile miłość jest bezwarunkowa, o tyle leki – niezbędne zresztą w tej sytuacji - są bardzo kosztowne. Pan Mateusz bardzo lubi zwierzęta – ma w domu 2 psy (są to jego najwięksi przyjaciele) oraz rybki, które pozwalają się mu wyciszyć i odstresować. Mężczyzna zwraca się teraz z prośbą o wsparcie ludzi dobrej woli, dzięki któremu kosztowna terapia zakończy się sukcesem i będzie mu choć trochę lżej.

 

Caritas Diecezji Siedleckiej otworzyła specjalne subkonto, na którym zbierane są środki na leczenie dla Mateusza Grzywacza. Każdy, kto zechce wesprzeć tego młodego mężczyznę, może przekazać 1% podatku (nr KRS 0000223111 z poniższym dopiskiem) lub wpłacić pieniądze na konto:

 

Caritas Diecezji Siedleckiej Bank Spółdzielczy O/Siedlce 21 9194 0007 0027 9318 2000 0260

 

z dopiskiem: „46015 – Grzywacz Mateusz”.

 

 

 

 

***

 

Pomoc dla Mateusza Grzywacza

2019-02-13

Pomoc dla Mateusza Grzywacza

Zdjęcia: Archiwum prywatne Mateusza Grzywacza

001
002
003
004

 

Wróć