Kto potrzebuje naszego wsparcia?

Pomoc dla Grzegorza Łucyka

- Pracowałem w zawodzie stolarz i innych od 16 roku życia. A tu nagle choroba. Moje życie stanęło do góry nogami – opowiada 39-letni Grzegorz Łucyk z Zalesia koło Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Mężczyzna zmaga się z chorobami, które zagrażają jego życiu i zwrócił się w potrzebie o wsparcie do Caritas Diecezji Siedleckiej. Organizacja apeluje o pomoc finansową na jego leczenie i rehabilitację.

 

Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) oraz fibliomalgia to poważne choroby, prowadzące do niepełnosprawności, kalectwa, a także – w niektórych skrajnych przypadkach – do śmierci osoby chorej. Pierwsza z nich sprawia straszny ból i powoduje sztywnienie stawów. Druga to przewlekła niezapalna choroba reumatyczna tkanek miękkich. To z nimi zmaga się każdego dnia Pan Grzegorz Łucyk. - Bardzo boję się co będzie z moim życiem dalej. Są dni beznadziejne i nie jestem w stanie funkcjonować, czuję się fatalnie. Te choroby mogą doprowadzić do tego, że nie będę mógł podnieść się z łóżka – tłumaczy zalesianin. Jest to nierówna walka, bo mężczyzna nie ma pieniędzy nawet na wizyty lekarskie i konieczne leki, które musi brać na stałe.

 

Pieniądze, których nie ma

 

Ból fizyczny wykluczył go z rynku pracy, bo objawy chorób uniemożliwiają mu pracę zarobkową, a o pieniądzach z innych źródeł można na razie zapomnieć. – Chorobę wykryto u mnie w 2016 roku. Od 2017 roku staram się w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych o rentę. Bezskutecznie. W maju tego roku napisałem prośbę do prezesa ZUS o przyznanie renty specjalnej. Czekam na decyzję – tłumaczy. Pan Grzegorz ma wydaną decyzję o zakwalifikowaniu do stopnia niepełnosprawności w stopniu lekkim. Z pewnością jednak lekko mu nie jest.

 

Potrzebne wsparcie

 

Wsparciem dla Pana Łucyka jest jego 37-letnia żona Katarzyna (pracuje na ½ etatu w Niepublicznym Przedszkolu w Zalesiu), córka Paulina (15 lat) i syn Dawid (14 lat). Mieszkają razem w jednorodzinnym domu w Zalesiu koło Białej Podlaskiej. - Brakuje nam pieniędzy na podstawowe potrzeby, leczenie, żywność, rachunki, opał oraz środki do higieny. Jak tłumaczy, do tego roku radzili sobie raz lepiej, raz gorzej, ale teraz, kiedy zachorowała też jego żona, przeszła 6 zabiegów operacyjnych z powodu endometriozy i czeka na operację tarczycy, ich życie nie przypomina sielanki. - Jest mi bardzo ciężko znieść tę myśl o chorobie. Zastanawiałem się, jak będzie wyglądać moje życie. Mam rodzinę, dwoje dzieci na utrzymaniu, na które nie jestem w stanie zarobić. Moje leczenie było najważniejsze i tak właśnie jest do tej pory dla mojej żony, dzieci oraz dla teścia, który stara się pomagać – zwierza się Pan Łucyk.

 

Ratunkiem są leki i odpowiednia terapia

 

Rodzina walczy o pomoc dla Pana Grzegorza,  aby nie spełnił się najgorszy scenariusz. Ratunkiem są leki biologiczne i zapewnienie odpowiedniej terapii. Ich koszt jednak, znacznie przekracza możliwości finansowe rodziny. Zakup leków, które mężczyzna na stałe zażywa, bardzo obciąża i tak skromny budżet.

 

Pomoc w spłacie długów

 

Niestety, to nie jedyne problemy rodziny. Kłopoty zaczęły się wiele lat wcześniej -  w 2010 roku, kiedy Pani Katarzyna postanowiła pomóc swojemu ojcu w spłacie długów. Kobieta przyjęła na siebie część jego zobowiązań, mając nadzieję, że takie rozwiązanie jednocześnie zapewni pracę dla jej męża. Rzeczywistość okazała się brutalna: osoba, której rodzina zaufała, oszukała Łucyków, którzy teraz muszą walczyć o to, aby nie zostało im odebrane mieszkanie.

 

Dramatyczna sytuacja finansowa

 

Rodzina jest w dramatycznej sytuacji finansowej. Dom rodzinny już kilkakrotnie był licytowany. Problemy odbiły się także na zdrowiu zarówno psychicznym jak i fizycznym najbliższych Państwa Łucyków, a więc na ich pomoc nie mogą liczyć. Rodzina ciągle wierzy... Pani Katarzyna dzielnie walczy o to, aby jej mąż stanął na nogi, ma nadzieję, że dzięki wparciu i otwartym sercom beznadziejna sytuacja odmieni się, że życie przyniesie im jeszcze dobre chwile. Są ludzie, którym małżeństwo chce bardzo podziękować: pracownicy GOPS-u w Zalesiu, szczególnie pani Elżbieta Pykacz, pani Barbara Płaza z apteki w Zalesiu i inne osoby prywatne – za wsparcie i życzliwość. - Moim jedynym marzeniem jest to, żebym był zdrowy i mógł pójść do pracy, i żeby moja rodzina była szczęśliwa. Każda pomoc będzie dla nas jak światełko w tunelu do normalnego życia – mówi Pan Grzegorz.

 

Caritas Diecezji Siedleckiej otworzyła specjalne subkonto, na którym zbierane są środki na leczenie i rehabilitację Grzegorza Łucyka. Każdy, kto zechce wesprzeć mężczyznę, może przekazać 1% podatku (nr KRS 0000223111 z poniższym dopiskiem) lub wpłacić pieniądze na konto:

 

Caritas Diecezji Siedleckiej Bank Spółdzielczy O/Siedlce 21 9194 0007 0027 9318 2000 0260.

 

z dopiskiem: „45612 – Łucyk Grzegorz”.

 

 

(AN)

Wróć